Michał Szafrański jest blogerem, którego nie trzeba przedstawiać. Jego blog jakoszczedzacpieniadze.pl odwiedza miesięcznie około 200 000 unikalnych użytkowników. Szybko pochłonęły mnie podcasty, których mogłem słuchać w studio podczas fotografowania produktów lub przy pracy na komputerze. Postanowiłem więc napisać do Michała z podziękowaniem, że dzieli się tak cennymi informacjami i doświadczeniami, a przy okazji zaoferowałem współpracę. Tak się złożyło, że akurat potrzebował kogoś takiego jak ja, bo planował wydać książkę i potrzebował zdjęć oraz trailera promującego. Ostatecznie skupiliśmy się głównie na tym drugim.
Michał to profesjonalista, który wie czego chce i tak właśnie wyglądała nasza współpraca. Jasno i rzeczowo. Przed przyjazdem do Poznania, Michał miał już nagrane wokale, które miały służyć za tło, co nakreśliło nam kontekst. Wiedział jakie, mniej więcej, chciałby sceny. Super gość!
Razem z Emi, moją dziewczyną i współpracowniczką, zajęliśmy się wyszukaniem odpowiednich lokacji, tak aby pasowały do klimatu filmu, scen oraz tak, aby dojazd nie zajął nam za dużo czasu.
Gdy Michał przyjechał do Poznania, odwiedził nas w mieszkaniu i omówiliśmy jaki mamy plan ujęć. Później uraczył nas darmowym godzinnym wykładem z marketingu, niesamowity człowiek.
Wraz z Emi (Reżyszerę kina akcji) i Michałem ruszyliśmy na plan.
Z tego, co przesłał mi wcześniej Michał, wywnioskowałem, że najlepiej będzie podzielić trailer na 4 części różniące się fabułą i tłem. Dlatego poprosiłem znajomego producenta, aby wyprodukował mi muzykę zahaczającą o styl hip-hopowy, z aranżacją akcentującą te 4 „rozdziały”.
Dlaczego styl hip-hopowy i to w dodatku w oldschoolowym wydaniu? Dlatego, że tak zasugerował Michał, a ponadto miały się tam znaleźć sceny tańca Breakdance, który Michał uprawiał.
Zdjęcia podzieliliśmy na dwa dni. W pierwszym dniu nakręciliśmy tylko te ujęcia, w których występuje Michał. Kilka lokacji, kilka dubli i w ciągu 5 godzin mieliśmy wymęczonego aktora i gotowy materiał. Poniżej kilka zdjęć z planu w dniu pierwszym:

Wykonałem również Timelapse, aby uzyskać efekt, w którym Michał stoi, a ludzie wokół niego poruszają się bardzo szybko i są rozmyci. Michał stał przez 4 minuty, a ja co kilka sekund robiłem zdjęcie aparatem ustawionym na statywie.

Jak widać do dynamicznych ujęć użyliśmy stabilizatora Glidecam z założonym Canonem i obiektywem Samyang 24mm o światło-sile 1.4. Do reszty ujęć używaliśmy głównie monopodu i drugiego Canona z różnymi obiektywami stałoogniskowymi.
Pod koniec dnia wykonałem również kilka fotografii:
DSC_8119
Efekty poniżej:
A tutaj krótki making of:

Dzień drugi wykorzystałem do robienia ujęć bez gry aktorskiej Szafiego. Ujęcia miasta, timelapsy i hyperlapsy, detale. Ja zająłem się ogarnianiem pozwoleń na filmowanie w niektórych miejscach, telefonami, mailami i potyczkami z ochroną, natomiast Emi wymyślaniem dodatkowych ujęć, głownie detali. Łatwo nie było.
Zrobić efektowny hyperlapse z rozmytymi ludźmi w słoneczny dzień i dość płytką głębią ostrości nie jest wcale tak łatwo. Aby wykonać te zdjęcia użyłem:
– solidnego statywu Manfrotto
– wężyka spustowego
– jasnego obiektywu szerokokątnego Samyang 24mm f 1.4
– filtra ND typu fader.
Mój filtr jest regulowany i ma średnicę 82mm, więc pasuje do każdego obiektywu, ponieważ używam zestawu reduktorów. Filtr taki zaciemnia obraz przed obiektywem.
Filtr im bardziej się skręca tym bardziej się zaciemnia. Przykład:
I bardziej skręcony:
Co nam to daje? Przy najniższej czułości ISO w aparacie, otwartej przysłonie (f: 1.4), w słoneczny dzień, aby poprawnie naświetlić klatkę musimy użyć krótkiego czasu naświetlania (strzelam, że poniżej 1/4400s). Czyli mamy zamrożony ruch, czyli wszystko jest bardzo wyraźne (w punkcie ostrości):
Gdy natomiast użyjemy filtra ND o dużej wartości zaciemnienia, możemy czas naświetlania wydłużyć tak (np. 1/15s), aby ruch był rozmyty:
Widzicie różnice?
Ok, mamy zdjęcie z rozmytym ruchem i co dalej? Przy timelapsie to proste. Ustawiamy aparat, kompozycję i interwał lub robimy zdjęcia z wężyka spustowego i potem zdjęcia poklatkowe składamy w programie do montażu video.
Jeśli natomiast chcemy zrobić hyperlapse, czyli timelapse, ale z ruchem kamery, to musimy obrać w kadrze jeden punkt, w który na każdym zdjęciu będziemy celować. Następnie musimy przesuwać aparat przed kolejnymi zdjęciami o określoną odległość. Ja to robię korzystając z tego, co mi oferuje otoczenie. W tym przypadku były to kostki brukowe. Ustawiłem statyw tak, aby przesuwać go w linii, w jakiej są kostki i co zdjęcie przesuwałem statyw o dwie kostki. Proste, prawda?
Z niektórych ujęć już prawie zrezygnowaliśmy, ponieważ w nieskończoność czekaliśmy na formalności związane z pozwoleniami. Mieliśmy z Michałem ustalony deadline, więc musiałem zmontować trailer z materiału, który miałem (już wtedy był bardzo dobry). Michał go zaakceptował, ale nagle dostałem maila z pozwoleniem na wykonanie zdjęć. Odetchnąłem z ulgą, bo lubię jak wszystko jest zrobione idealnie, a Michał chyba był jeszcze bardziej zachwycony – i o to chodzi w tym wszystkim!
Ogólnie rzecz biorąc, praca z Michałem Szafrańskim to czysta przyjemność i mam nadzieję na dalszą współpracę. Efekt finalny trailera możecie obejrzeć poniżej:

A tutaj możecie przeczytać kilka słów od Michała na mój temat:
Dziękuję za wsparcie operatorskie jak i sprzętowe Emilii Lihs z http://www.love-and-marriage.pl/